Manolo Mendez w Polsce

Manolo Mendez – ujeżdżenie. Training for Wellness 

Kim jest Manolo Mendez? 

Manolo Mendez posiada najwyższy stopień trenerski EFA (FEI) Level 3 Dressage Coach nadawany przez Międzynarodową Federację Jeździecką. Był jednym z sześciu współzałożycieli Real Escuela Andaluza Del Arte Ecuestre w Jerez w Hiszpanii, jednej z czterech najsłynniejszych na świecie szkół kultywujących tradycje klasycznego jeździectwa. Jest wszechstronnym trenerem, a jego ponad czterdziestopięcioletnie doświadczenie obejmuje ujeżdżenie klasyczne oraz inne dyscypliny jeździeckie, poczynając od takich jak: skoki przez przeszkody, WKKW, ujeżdżenie i polo, a kończąc na powożeniu i doma vaquera.

Znany na całym świecie jako ekspert w zakresie nauki i korekty: piaffu, pasażu, piruetu w galopie, bez użycia przymusu i siły, stosuje łagodne, empatyczne i oparte na precyzji metody treningowe, przygotowujące konie psychicznie i fizycznie do wymagań stawianych na różnych poziomach wyszkolenia: od podstawowego po Grand Prix. Manolo Mendez – ze względu na prezentowane holistyczne podejście do treningu  – stał się na przestrzeni lat jednym ze szkoleniowców ogromnie poszukiwanych, zarówno przez jeźdźców, jak lekarzy weterynarii i zoofizjoterapeutów.

Dzięki tak wszechstronnemu podejściu, na które składają się: autorska rehabilitacyjna praca z ciałem konia, praca w ręku (work in hand) i jazda, Manolo Mendez może skutecznie pracować nad wyprostowaniem i rozluźnieniem spiętych, sztywnych, krzywych w ciele koni, wprowadzać nowe elementy ujeżdżeniowe, rozwijać i poprawiać jakość chodów, bezstresowo uwalniać konie od fizycznych i psychicznych blokad.

Zaangażowanie trenera w pracę na rzecz dobrostanu konia i umiejętność rozwijania potencjału zwierzęcia tak, by – dzięki tradycyjnemu treningowi – był zdrowy, skupiony i prezentował piękny ruch, sprawiły, że Manolo Mendez jest dziś jednym z najbardziej poszukiwanych szkoleniowców na świecie. 

Training For Wellness – założenia

  • Trening nie może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia konia.
  • Trening nie może powodować uszkodzeń w ciele konia, ani źle wpływać na psychikę.
  • Partnerstwo podczas treningu oznacza, że koń i jeździec chcą uczyć się od siebie wzajemnie.
  • Trenując konia, należy uwzględniać jego mocne i słabe strony, i zawsze należy traktować go indywidualnie. Koń nigdy nie może być zmuszany do wykonania tego, do czego fizycznie i psychicznie nie jest zdolny.
  • Koń ma się stawać dzięki treningowi coraz piękniejszy i silniejszy, a nie odwrotnie.
  • Koń, który ma piętnaście lat, powinien być pod każdym względem lepszy i w lepszej formie niż wówczas, gdy miał pięć lat.

Ujeżdżenie – fundament jeździectwa.Relacja ze szkolenia 11-13.05.2018 w Sopocie

W dniach 11-13 maja 2018 r. mieliśmy zaszczyt gościć w Polsce wybitnego trenera FEI, znawcę klasycznego ujeżdżenia, mistrza jeździectwa. Sposób, w jaki Manolo Mendez pracuje z końmi i z jeźdźcami, wymyka się definicjom. Gdy Manolo wsiada na konia, ten pod nim pięknieje. Gdy pracuje z nim na kawecanie, od niechcenia oferuje pasaż. Gdy zaczyna go masować, podchodzi i prosi o więcej. Koń, który jest przestraszony, przy Manolo Mendezie nabiera pewności, agresywny – uspokaja się, nie akceptujący kontaktu, zaczyna poruszać się w samoniesieniu w pięknej ramie prowadzony w jednym ręku, zaś prawidłowo jeżdżony i prowadzony – rozkwita.

Ujeżdżenie - naturalnie w zgodzie z klasyczną szkołą jazdy

To, co wyróżnia Manolo jako trenera, to nie tylko wysokie umiejętności techniczne w pracy z ziemi i z siodła, lecz także ogromna wrażliwość w pracy z koniem. Manolo Mendez pokazuje własnym przykładem, że jeździectwo może być empatyczne, etyczne i… piękne. Jeśli powiemy, że ma wyczucie jeździeckie, nie oddamy całej prawdy. Obserwując go, ma się wrażenie, że czuje konia całym sobą: jego ruch, emocje, energię, wspomnienia, doświadczenia, usztywnienia i ból. I – jak sam mówi – uczy jeźdźców, co zrobić, by konie miały lepsze życie. Nie przypadkiem jego system szkoleniowy nosi nazwę „Training for Wellness”.

Jeźdźcy wysokiej klasy ujeżdżenia - kwintesencja 

Uchylmy rąbka tajemnicy na temat tego, co działo się na szkoleniu na Hipodromie w Sopocie.

W szkoleniu z Manolo Mendezem wzięli udział jako jeźdźcy utytułowani dresażyści, trenerzy i instruktorzy jeździectwa, pasjonaci klasycznego ujeżdżenia oraz około dwustu słuchaczy. Pojawiły się pary wykonujące elementy Grand Prix (mogliśmy obejrzeć naukę i doskonalenie piaffu, pasażu, piruetu w galopie), jak również konie na różnych etapach treningu, o różnych doświadczeniach i osobowościach.

Dodajmy, że w szkoleniu, które przed dwoma laty odbyło się w Aromerze pod Warszawą, wzięła udział m.in. amazonka jeżdżąca na cordeo, która – z pomocą trenera – zaprezentowała w trzecim dniu szkolenia piękny pasaż. Pokazuje to, jak bardzo wszechstronnym trenerem jest Manolo Mendez, i jak wiele ma do zaoferowania zarówno zawodnikom i trenerom różnych dyscyplin, pasjonatom klasycznego ujeżdżenia, miłośnikom jeździectwa naturalnego oraz wszystkim jeźdźcom, którzy wciąż szukają swojej drogi. 

Lonżowanie koni jakiego nie znamy

Wokół lonżowania narosło wiele mitów i wiele osób traktuje je wyłącznie jako sposób na wybieganie konia, zwane potocznie: „spuszczeniem pary”. Ani jednak ganianie konia w kółko, ani pozwolenie mu, by podróżował na lonży, przysypiając (jedno i drugie w nieprawidłowej pozycji), nie ma absolutnie nic wspólnego z lonżowaniem w klasycznym systemie. Jak bardzo ten stereotyp jest błędny, można było się przekonać na szkoleniu.

Lonżowanie i praca w ręku

Po pierwsze, Manolo, biorąc konia na lonżę, nawiązuje z nim interakcję i buduje relację, opartą na szacunku i zaufaniu. Po drugie, ocenia ruch, czyli: która strona końskiego ciała jest bardziej elastyczna, które kończyny pracują lepiej (np. bardziej się zginają), czy energia płynie od zadu do przodu, w których partiach ciała są usztywnienia, a także: jak reaguje na sygnały, jak uczy się i czy chętnie wykonuje polecenia, przekazywane za pomocą lonży i bambusa. Już na tym etapie wnioskuje, w jaki sposób koń będzie pracował w bardziej zaawansowanych chodach i dobiera odpowiednie ćwiczenia. Po trzecie, wykorzystuje lonżowanie do prostowania konia, rozwijania elastyczności, aktywizacji zadu, poprawy kadencji i zebrania. Trener zwraca uwagę, że jedynie takie lonżowanie pozwala na rozwijanie prawidłowej muskulatury konia i ma wręcz wymiar rehabilitacyjny, podczas gdy praca z koniem na lonży w nieprawidłowej pozycji utrwala nieprawidłowe wzorce ruchu i nierzadko pogłębia asymetrię.

Nauka lonżowania konia – jak i po co?

Trener podkreśla, że nigdy nie lonżuje konia po to, by go zmęczyć. Należy dodać, że Manolo nie lonżuje konia, stojąc w jednym miejscu, lecz zazwyczaj  porusza się wraz z nim, prosi o ruch po kole, po owalu, po liniach prostych, czasem stoi blisko konia – w zależności od tego, czego dany koń najbardziej potrzebuje. 

Patenty do lonżowania to przeżytek

Manolo wykonuje pracę w ręku, jak i lonżowanie na kawecanie, bez wypinaczy i wodzy pomocniczych. Kawecan ułatwia prowadzenie konia w poprawnym zgięciu i prawidłowym ustawieniu potylicy, zaś brak wypięcia pozwala na swobodną zmianę ustawienia konia w ruchu. Koń, który nie jest ograniczony wypięciami, może sam szukać wygodnej pozycji, łatwiej się rozluźnia, a jeśli np. podnosi głowę lub w inny sposób zmienia pozycję, sygnalizuje tym samym usztywnienie w ciele, blokady, zmęczenie… lub – przeciwnie – sam oferuje zebranie i kadencję, pokazując nam, że jest na to gotowy!

Bat do lonżowania wymień na prostsze narzędzie

Zamiast tradycyjnego bata do lonżowania Manolo stosuje kijki bambusowe jako przedłużenie ręki. Są one bardziej praktyczne niż zwykłe baty do lonżowania. Różna długość bambusów umożliwia efektywną pracę na kołach o różnym promieniu – koń może poruszać się na mniejszym lub większym kole, a trener łatwo koryguje jego sylwetkę. Ponadto dotyk i dźwięk, jaki wydaje kijek bambusowy, jest bardziej przyjazny dla konia.

Wyprostowanie i zgięcie – elastyczne konie – ujeżdżenie od podstaw

Manolo doskonale wie i potafi wyjaśnić, jak prawidłowo lonżować konia. Zwraca uwagę, by poruszał się w poprawnym zgięciu i z prawidłową pozycją szyi i potylicy, tzn. z długą, miękką szyją i otwartym kątem pomiędzy nią i ganaszami, z nosem przed pionem i bez napięć w jakiejkolwiek części ciała. Prawidłowe zgięcie, tzn. takie, w którym cały kręgosłup konia wpisuje się w łuk koła, po którym koń podąża, jest kluczowym ćwiczeniem gimnastycznym, umożliwiającym progres w pracy ujeżdżeniowej od poziomu podstawowego do Grand Prix.

Jak prawidłowo przejechać czworobok – ujeżdżenie zacznij od podstaw

Prawidłowego zgięcia potrzebujemy przy wyjeżdżaniu narożników, kół i wolt, przy łopatkach, ciągach, piruetach w galopie. Ale żeby mieć prawidłowe zgięcie (na obie strony), musimy uzyskać wyprostowanie – m.in. temu służyła praca na lonży z koniem w trakcie szkolenia. Koń, który jest naturalnie zgięty w prawo, ma zwykle problem ze zgięciem w lewo, poruszając się w lewo, usztywnia się lub załamuje się na wysokości kłębu. Jednak w prawo, choć rzadziej się na to zwraca uwagę, również nie porusza się prawidłowo, oferując nadmierne zgięcie. Ciało konia, który jest krzywy w prawo, naturalnie układa się w łuk, ponieważ mięśnie po jego prawej stronie są skrócone, zaś po lewej – nadmiernie rozciągnięte. Dlatego właśnie tak istotne jest prawidłowe lonżowanie – dzięki niemu koń staje się bardziej symetryczny i równomiernie zgina się w obu kierunkach.

Świadoma jazda konna – ujeżdżenie w zgodzie z biomechaniką 

Dr Kerry Ridgway, przyjaciel Manola, wyjaśnia, że prawidłowe lonżowanie może też pomóc koniowi wyrównać sprawność kończyn po obydwu stronach ciała, czyli zniwelować ich tzw. asymetrię funkcjonalną, nazywaną też lateralizacją czynnościową (jej przykładem u ludzi jest np. lepsza sprawność prawej ręki i prawej nogi, choć mogą występować różne warianty). Źródłem wielu kłopotów związanych z wpadaniem/wypadaniem łopatek czy zadu może być brak wyprostowania i jest to problem, który dotyczy jeźdźców na każdym poziomie zaawansowania. Jeździec mniej doświadczony zauważa więc, że ma problem z wyjechaniem narożników czy koła, a jeździec zaawansowany, który włożył już przecież w konia ogrom pracy, mającej na celu niwelowanie asymetrii, może mieć np. większy problem z wykonaniem piruetu w galopie na jedną stronę.

Jak nauczyć konia lonżowania? Pokaż mu, co jest dla niego wygodne!

Praca prostująca na lonży, którą pokazał Manolo, to pierwszy krok do systematycznego zmniejszania asymetrii. „Pokazuję koniowi, jak ma się poruszać, żeby mu było wygodnie. Jeśli będziecie to robić poprawnie, koń z treningu na trening będzie coraz lepszy i piękniejszy” – wyjaśniał Manolo.

Na czym polega prawidłowe jeździectwo? Ujeżdżenie to praca nad prostowaniem i zginaniem

Pracując z jeźdźcami nad piruetem w galopie, zalecał więc nic innego jak prostowanie i zginanie konia, np. poprzez wykonanie sekwencji figur: kilka kroków trawersu na kole, wyprostowanie, ponownie kilka kroków trawersu na kole, ponownie wyprostowanie, czy wykonanie tylko jednego, potem dwóch kroków piruetu i wyjechanie z niego. Praca trenera dobitnie unaoczniła, że prostowanie konia to nie tylko ćwiczenie dla nowicjuszy, lecz także podstawa najtrudniejszych figur ujeżdżeniowych. Praca nad podstawami to domena mistrzów!

Metoda małych kroczków – od podstaw po ujeżdżenie klasy Grand Prix

Manolo zwraca uwagę, że obserwowanie reakcji konia, tzn. zarówno zmian zachodzących w jego ciele, jak i zachowaniu, jest kluczowe dla efektywnego treningu. Kluczem do sukcesu jest bardzo łagodne i stopniowe zwiększanie stopnia trudności zadania, ponieważ jeśli fizycznie lub psychicznie koń nie będzie na nie gotowy, usztywni się w ciele lub zacznie się denerwować. Jedno i drugie uniemożliwia poprawne wykonanie ćwiczenia i traci ono wówczas sens gimnastyczny.

Cierpliwość i wyrozumiałość przepustką na wymarzone zawody w ujeżdżeniu

Trener podkreśla, że koń powinien powtarzać ćwiczenia w dobrym emocjonalnym nastawieniu, a jeździec powinien doceniać i nagradzać nawet najmniejsze starania. Należy podkreślić, że powtarzanie ćwiczenia nie oznacza dręczenia nim konia w nieskończoność. Ćwiczenie należy wykonać kilka razy, potem zrobić coś innego i do niego powrócić. Powtórzeń nie może być zbyt wiele, lepiej wrócić do zadania kolejnego dnia. Czasem należy zadowolić się naprawdę małą rzeczą – dla zwierzęcia może być to duży wysiłek.

Świadomy dresaż – figury zgodnie z gotowością konia

Ponadto nie można konia prosić od razu o wszystko i nie należy oczekiwać, że ruch od razu będzie wykonywał w parametrach Grand Prix. „Piaff i pasaż jest prosty – mówi Manolo – najtrudniejsze jest zbudowanie prawidłowej muskulatury, aby koń mógł poruszać się w samoniesieniu, w wysokim stopniu zebrania, jednocześnie pozostając zdrowym”. Budujemy to powoli, uwzględniając predyspozycje konia.

Ucząc konia piaffu z ziemi, Manolo wyjaśniał, że pokazuje etapy procesu, który normalnie zajmuje kilka tygodni, aby jeździec wiedział, jak prowadzić trening samodzielnie. Pracując z końmi bardziej zaawansowanymi nad doskonaleniem piaffu z siodła, dążył do tego, by zrozumiały, że mają mocniej angażować tylne kończyny, wstępując głębiej pod środek ciężkości i mocniej uginając stawy tylnych nóg.

Pracując nad piruetem w galopie, nie wymagał od razu całego, lecz zalecał jeźdźcom wykonanie ćwiczeń przygotowujących, np. trawersu na kole, zmniejszania średnicy koła, na którym wykonywany był trawers, wykonania jednego, później dwóch kroków piruetu i wyjechania naprzód, by koń zakończył ćwiczenie dobrze, z lekkością zamiast rozpaść się lub utknąć.

Ta sama zasada dotyczyła pracy nad lotnymi zmianami nogi w galopie w seriach, dzięki czemu koń był w stanie wykonywać je w równowadze i nie gubił się. Metodę małych kroczków z takim samym sukcesem stosował w pracy z mniej zaawansowanymi końmi, proponując np. sekwencję figur do przejechania, stopniowo zwiększających stopień zgięcia czy zebrania, ich dłuższe momenty, przeplatane nagrodami w postaci pracy w szerszej ramie.

„Koń jest jak nasionko, a szkolenie konia jak zasadzenie nasionka. Zasiewasz je i na początku nic nie widać. Potem kiełkuje, rośnie, rozwija się z każdym dniem. Tak jak koń, który rozwija się z każdym treningiem, poprawia się jego muskulatura, koordynacja, psychika. A potem zbierasz owoce” – wyjaśniał Manolo.

Proste akcesoria do lonżowania drogą do rozluźnienia i porozumienia

Prawidłowa praca na lonży to nie tylko dopilnowanie, by koń był prosty. Zdaniem Manolo, niezbędnym elementem skutecznego i etycznego treningu jest, by koń poruszał się w rozluźnieniu, w wydłużonej ramie, z zaangażowanym zadem. Taką postawę nazywamy FDO (forward, down and out), a wyróżnia ją: długa szyja, otwarty kąt między szyją a ganaszami, falujący grzbiet i poprawnie zaangażowany zad.

Manolo, trenując konie, nie stosuje jazdy z nosem za pionem, nie stosuje pozycji LDR (Low, Deep and Round), ani hiperfleksji. Zdaniem trenera, oko konia powinno znajdować się na wysokości pomiędzy guzem biodrowym a kolanem w zależności od etapu treningu konia i jego budowy. Poruszając się w tej wydłużonej i zrównoważonej postawie, koń używa całego ciała i grzbietu z większą łatwością. Nie jest to za nisko, więc koń nie obciąża nadmiernie przednich kończyn, ani nie jest to za wysoko, dzięki czemu ciało się nie usztywnia.

Wydłużona szyja i rozluźniona potylica – droga do sukcesu

Taka pozycja szyi (rozluźniona potylica, nos przed pionem) oraz prawidłowe zgięcie to klucz do uzyskania regularnych, czystych chodów, zarówno podczas lonżowania, jak i w trakcie jazdy. Kąt pomiędzy żuchwą a szyją bardziej powinien przypominać odwróconą literę U niż V. (Jednocześnie Manolo podkreśla, że ważne jest prowadzenie treningu w różnych ustawieniach, ponieważ praca w jednym zawsze prowadzi do sztywności. Nie oznacza to jazdy z nosem za pionem, lecz naprzemienne stosowanie w treningu wydłużanie ramy i jej skracania, chodów wyciągniętych i zebranych, zgodnie z poziomem wyszkolenia konia.

Ujeżdżenie w zgodzie z etapem zaawansowania

Przejścia w obrębie wszystkich chodów również powinny być stosowane z uwzględnieniem etapu zaawansowania konia, np. nie prosimy młodego konia o wyciągnięty kłus, ale – w razie potrzeby – możemy go poprosić o kilka kroków wydłużenia; nie galopujemy zawsze tak samo, lecz prosimy w galopie o różny stopień zebrania.) Rozluźnieniu potylicy służyły również wykonywane w ręku ćwiczenia: łopatką do przodu i łopatką do wewnątrz.

Manolo, stojąc twarzą do głowy konia, najpierw zachęcał go do rozluźnienia potylicy, a dopiero potem do ruchu, w którym wewnętrzną tylną kończynę wkraczał pod środek ciężkości. Z pozoru ćwiczenie to wygląda jak nic nie znaczące chodzenie z koniem, ale wykonane prawidłowo ma ogromny walor gimnastyczny.

Prośba o wydłużenie szyi konia pojawiała się również wielokrotnie podczas jazd i dotyczyła wszystkich chodów i wszystkich elementów ujeżdżeniowych, niezależnie od stopnia zebrania. Niewielka z pozoru zmiana ramy umożliwiała koniom poruszanie się w lepszej równowadze i z lepszym zaangażowaniem zadu, a w efekcie przesunięcie środka ciężkości i łatwiejsze zebranie w piaffie czy przejściach, które wymagają wysokiego stopnia zebrania. A więc jest to dokładnie to, czego potrzebujemy w ujeżdżeniu od poziomu L do Grand Prix.

Manolo mocno podkreśla, że dłuższa optycznie szyja wychodząca swobodnie z kłębu (a nie weń wciśnięta) oraz nos przed pionem, nie oznaczają w żadnym razie utraty kontaktu, ani tym bardziej nadmiernego obciążenia przednich kończyn. Na szkoleniu można było zobaczyć, że konie w takiej ramie nadal poruszają się w samoniesieniu, a co więcej wyglądają bardziej efektownie.

Twój cel – dresaż, koni – porozumienie. Sukces przychodzi do cierpliwych

„Nauczyć się czekać” to kolejny, bardzo obszerny temat, który pojawiał się podczas szkolenia z Manolem w wielu odsłonach. I nie chodziło wyłącznie o to, by czekać z wprowadzaniem bardziej wymagających figur do czasu, aż koń będzie na to gotowy pod względem fizycznym i psychicznym, choć akurat to stanowi jeden z fundamentów „Training for Wellness”. Słowo „czekać” brzmiało jak refren, lecz za każdym razem miało inne znaczenie. I nie były to slogany, lecz bardzo praktyczne porady.

Problemy w przejściach? Podstawowa wskazówka Manola brzmiała: „Nie proś o zmianę chodu, jeśli koń nie jest gotowy, bo nie zrobi tego dobrze. Poczekaj na właściwy moment, gdy koń będzie w dobrej równowadze i wtedy poproś o przejście. Lekkość i przejście. Warto było poczekać tę chwilę!”

Problem ze zbieraniem konia? „Szukaj dobrego kłusa roboczego i dopiero gdy go masz, zacznij delikatnie skracać. Rób to łagodnie, koń ma skrócić całe ciało, a nie tylko kroki. Koń będzie się w tym dobrze czuł, z tego bierze się zebranie. Jeśli skrócisz tylko jego kroki, pojawi się napięcie”.Problemy z zagalopowaniem? „Zagalopuj, jak będziesz gotowy”.

Koń spieszy? „Kiedy klacz chce spieszyć, ty zwolnij. Musicie mieć obydwoje czas. Zwolniony stęp na kontakcie to praca, której potrzebuje każdy koń, także koń Grand Prix”. Koń spięty? „Zanim zaczniecie wykonywać elementy ujeżdżeniowe, musicie być spokojni. Koń musi iść w dobrej ramie, inaczej to będzie strata czasu”.

„Poczekać” – to słowo pojawiało się także wielokrotnie, gdy Manolo przystępował do pracy manualnej, wprowadzając elementy masażu czy stretchingu. Poczekanie na rozluźnienie się konia, odpuszczenie sztywności w danym miejscu było kluczem nie tylko do uzyskania lepszej pracy pod siodłem, lecz także zapewnienia zwierzęciu komfortu poruszania się. „Zawsze czekamy na moment rozluźnienia, wtedy nie tracimy czasu! ” – powiedział Manolo i sentencję tę można odnieść zarówno do pracy z ziemi, jazdy, jak i pracy z ciałem.

Zainteresował Cię ten wątek? Dołącz do szkolenia: Wyczucie jeździeckie - czym jest i jak się go nauczyć.

Coś więcej niż wyczucie jeździeckie

Gdy Manolo bierze do ręki bambusową tyczkę i bez specjalnego wysiłku delikatnie szura nią po podłożu, koń robi piękną łopatkę do wewnątrz na kole. Gdy dosiada konia i prosi go o chody boczne, częste zmiany zgięcia, wszystko odbywa się płynnie i bez wysiłku. Podkreśla: „Koń musi rozumieć, co robisz, aby mógł ci pomóc. Ponieważ działasz łagodnie, on cię rozumie”. Jakby od niechcenia przechodzi przez piruety w galopie, ciągi i inne zaawansowane ćwiczenia, i wszystko przychodzi mu bez wysiłku z końmi, których nigdy wcześniej nie widział. To jest właśnie mistrzostwo i składa się na nie zarówno doskonały dosiad, delikatna oddająca ręka, wieloletnie doświadczenie pozwalające wyczuć prawidłowość ruchu poszczególnych części ciała zwierzęcia i wyczucie, które wydaje się czymś więcej, niż „zwykłe” wyczucie jeździeckie.

Manolo czuje konia całym sobą – jego ruch, oddech, intencje i stany psychiczne. Ma ponadprzeciętnie rozwinięty zmysł spostrzegania i zdolność dostrzegania wiele mówiących szczegółów. Integralną częścią treningów z Manolo są momenty, w których rozsiodłuje konia, ogląda uważnie całe jego ciało, dostrzegając nie tylko asymetrię czy napięcia mięśni, lecz także usztywnienia stawów, objawy wrzodów żołądka, problemy z kopytami.

Pracuje bardzo intuicyjnie, dobierając techniki w zależności od potrzeb zwierzęcia. Stosuje elementy masażu, stretching, pasywne i dynamiczne rozluźnianie, punktowy ucisk. Nierzadko chwyta za tarnik i sam koryguje kopyta. Sprawdza, czy siodło jest dopasowane, czasem poluzowuje zbyt ciasno zapięte nachrapniki lub sugeruje zmianę wędzidła na odpowiedniejsze.

Zwraca uwagę na ułożenie włosia na ciele i kierunek, w którym układa się spocona sierść i to nie tylko pod siodłem, lecz w różnych obszarach ciała konia. Potrafi  wskazać, które mięśnie są bolesne i gdzie jest stan zapalny. Holistyczne podejście, które prezentuje, dopełnia coś, co można by nazwać „szóstym zmysłem”. Dzięki ogromnej wrażliwości i empatii, a zarazem technicznym umiejętnościom, Manolo sprawia, że konie zaledwie w ciągu trzech dni kursu zmieniają się nie do poznania.

Właśnie takie zmiany udało nam się zaobserwować podczas sopockiego szkolenia. A teraz wszystko w rękach jeźdźców, bo – jak powiedział Manolo – „Chciałbym być tu z Wami, żeby Wam pomóc w tej drodze. Niestety nie mogę, ale jestem pewien, że sobie poradzicie”. 

Chcesz wiedzieć więcej? Przeczytaj wywiad z Manolo Mendezem!

*

Artykuł opublikowany w "Świat Koni" 2018, nr 7, s. 12-18. 

O Autorce

dr hab. Ewa Rot-Buga – instruktor jazdy konnej, wybitny wykładowca, profesor w Polskiej Akademii Nauk, autorka książek naukowych: Lwowska Arkadia oraz Bukoliczna księga znaczeń. Dziennikarka współpracująca z ogólpolskimi czasopismami jeździeckimi: „Świat Koni”, "Hodowca i Jeździec", "Koń Polski",  „Koński Targ”. Redaktor-ekspert w wydawnictwach hipologicznych: Wydawnictwo Świadome Jeździectwo (redagowała m.in. dwie książki Mary Wanless RWYM, Ujeżdżenie na XXI wiek Paula Belasika i in.), Wydawnictwo PZHK. Odbyła pobyt szkoleniowy w Australii u trenera jeździectwa naturalnego Phila Rodeya. Pasjonatka ujeżdżenia klasycznego i pracy nad dosiadem metodą RWYM – od ponad sześciu lat systematycznie rozwija umiejętności pod okiem certyfikowanych coachów RWYM. Korzysta z metod pracy z ciałem, wykorzystanych przez Mary Wanless, twórczyni RWYM (m.in. jest to Technika Alexandra). Nieustannie poszukuje dróg samodoskonalenia i rozwijania umiejętności jeździeckich oraz efektywnych sposobów przekazywania wiedzy na ten temat. Podróżniczka i reporterka, miłośniczka wypraw konnych i wielodniowych rajdów, odwiedzająca konno dalekie i nieznane zakątki świata. Autorka bestsellerowej książki "Konno po marzenia", która otrzymała wyróżnienie w konkursie na najlepszą książkę wydaną w latach 2020-2021 "Literacka Nagroda Motyli; książki "Roxley. Wibracja Piękna" - fabularyzowanej, wciągającej historii, w której opisała m.in. swoją drogę ujeżdżeniową from green to greet; zbioru opowiadań - "W odbiciach". Dowiedz się więcej o autorce - LINK.

Pliki Cookies

 Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies, aby dostosować treści do Państwa preferencji oraz optymalizować działanie serwisu. Klikając "Akceptuję Cookies", wyrażają Państwo zgodę na użycie wszystkich rodzajów plików cookies.