Wywiad z Tomaszem Świątkiem, rehabilitantem kopyt metodą Strasser
Rozmawiała: Ewa Rot-Buga
Struganie kopyt to zajęcie wymagające wiedzy i doświadczenia. Kopyto zaś jest genialną strukturą i zależy od niego ogólny stan zdrowia konia. Nie bez przyczyny mówi się, że „Bez kopyt nie ma konia”. Przeczytaj wywiad z ekspertem – Tomaszem Świątkiem, który jest jedynym w Polsce certyfikowanym rehabilitantem kopyt metodą dr Strasser.
Jak to się stało, że został Pan strugaczem metodą dr Hiltrud Strasser?
Szukałem pomocy dla swojego konia, który, pomimo że nie miał (jak mi się wtedy wydawało) problemów z kopytami, to jednak nie mógł chodzić bez podków. W podkowach pracował pod siodłem, bez podków kulał i nikt nie był w stanie mu pomóc. Od kowali słyszałem: „Ten typ tak ma” lub „Koń ma wrażliwe kopyta”. Okazało się jednak, że kopyta nie były wrażliwe, tylko źle wystrugane. Gdy zacząłem go strugać sam metodą Strasser, dolegliwości ustąpiły.
Jak wygląda diagnozowanie kopyta konia?
Prowadzę konsultacje koni na żywo, a dla osób wstępnie zainteresowanych – na podstawie zdjęć. W obydwu przypadkach przeprowadzam wywiad z właścicielem na temat:
- historii choroby koni
- jego wieku
- rasy
- sposobu użytkowania
- warunków utrzymania
- żywienia
- ilości ruchu.
Najważniejsza są jednak:
- ocena kształtu kopyt
- sposobu wystrugania
- obecność deformacji
- istniejących uszkodzeń
- określenie rozkładu sił działających na kopyto.
Na tej podstawie można nawet u konia klinicznie zdrowego określić pewne tendencje do występowania schorzeń, dostrzec pierwsze niepokojące objawy choroby, jak również zapobiegać wystąpieniu objawów klinicznych wielu schorzeń kopyt.
Trzeba pamiętać, że, po pierwsze, wielu właścicieli nie jest w stanie wychwycić wczesnych objawów bólowych u konia, takich jak:
- sztywność
- skrócony wykrok
- nieprawidłowa postawa
- nieprawidłowe napięcie mięśni
- lekka kulawizna.
Po drugie, nawet jeśli takie objawy zauważają, kładą to na karb rasy, wieku, genetyki, sposobu użytkowania. Często mówią: „On zawsze tak miał”, nie mając świadomości, że objawy te mogą być wynikiem bolesności kopyt. Koń jako zwierzę uciekające zrobi wszystko, aby ukryć wyraźne objawy bólowe, które mogą zdradzić jego słabość przed czyhającym na niego drapieżnikiem. Dopóki będzie w stanie, będzie próbował kompensować bolesność w kopycie:
- niefizjologicznym napinaniem całych grup mięśni
- sztywnym ustawieniem szyi
- napięciem mięśni pyska
- ewentualnie stanie się koniem złośliwym i nieposłusznym
- niechętnie współpracującym z jeźdźcem
- broniącym się przed osiodłaniem czy oddaniem skoku.
Często przyczyny takiego nieposłuszeństwa tkwią właśnie w kopytach.
Jak reagują właściciele koni, gdy mówi im Pan o problemach z kopytami, które ma koń? Czy zdarza się, że niedowierzają?
Tak, niestety jest to częste zjawisko. Koń nie wykazuje kulawizny, kowal jest zadowolony z jego kopyt, a weterynarz nie zgłasza zastrzeżeń. Deformacje kopyt są często ignorowane lub traktowane jako wada wyłącznie estetyczna. Tymczasem uszkodzenia postępują, a w pewnym momencie wystarcza jedna kropla przepełniająca czarę.
Prowadzi Pan stajnię rehabilitacyjną. Dla jakich koni?
Do stajni rehabilitacyjnej przyjeżdżają najcięższe przypadki, wymagające intensywnej opieki i częstego strugania (nawet co 3-4 dni). Najczęściej są to konie z ochwatem. Do lżejszych przypadków dojeżdżam. Wyleczonych klinicznych ochwatowców mam ponad 300, tzw. spektakularnych przypadków – dobre kilkanaście. Najbardziej jednak cieszą te, które udaje mi się wyłapać odpowiednio wcześnie, gdy jeszcze ani właściciel, ani weterynarz nie orientują się, że coś się dzieje, a koń jeszcze nie wykazuje typowych objawów klinicznych. Tymczasem zmiany w kopytach już są, a mnie najbardziej satysfakcjonuje ich zatrzymanie zmian przed wystąpieniem objawów klinicznych, czyli profilaktyka. Dlatego też zależy mi na podnoszeniu świadomości właścicieli, by byli w stanie ocenić stan kopyt konia i dostrzec niepokojące zmiany, zanim pojawią się wyraźne objawy bólowe. Stąd pomysł na prowadzenie seminariów, szkoleń i warsztatów, oraz strony www.ochwat.pl i Kopytologia na Facebooku.
Czy zdarzyło się Panu nie podjąć się rehabilitacji jakiegoś przypadku?
Tak. Są to przypadki, w których rokowanie jest ekstremalnie złe z powodu zmian zbyt daleko posuniętych, np. znacznej lizy kości kopytowej przy ochwacie, albo jeśli właściciel nie chce lub nie może zapewnić koniowi optymalnych warunków do rehabilitacji. Jeśli u konia ochwaconego doszło do rozpuszczenia się 2/3 kości kopytowej, będącej wszak matrycą dla kopyta, to nie da się z tej uszkodzonej matrycy odtworzyć prawidłowo działającego kopyta. W zależności od stanu konia można próbować spowalniać postępowanie uszkodzeń, jednak nie można mieć nadziei na wyleczenie. To samo dotyczy warunków środowiskowych koni – do prawidłowego funkcjonowania kopyt koń musi mieć odpowiednią dawkę ruchu i odpowiednie żywienie. Do rehabilitacji kopyt warunki te muszą być spełnione w 100%. Nie podejmuję się rehabilitacji ochwatu u konia, który stoi cały czas w boksie i jest karmiony wiadrami owsa, bo moja praca nie przyniesie w takiej sytuacji żadnych efektów.
Co jest najtrudniejsze w rehabilitacji kopyt?
Najtrudniejsze jest namówienie właściciela do współpracy tak, by stosował się do wszystkich zaleceń i wytrwał pomimo tego, że rehabilitacja kopyt bywa długotrwała.
- Kopyto narasta około 1 cm miesięcznie, nie da się tego przyspieszyć.
- Kopyto w całości zrasta około 10-12 miesięcy.
- Czasem do pełnego wyzdrowienia potrzeba 2-3 zrostów puszki kopytowej, czyli ponad dwa lata.
Nie jest to dużo, biorąc pod uwagę, że deformacje powstawały przez kilka, czasem kilkanaście lat. Jeśli stan konia się poprawia, to właściciele są zadowoleni, czasem jednak bywa tak, że na kopytach widać pozytywne zmiany, róg narasta w prawidłowym kierunku, ale koń dalej jest sztywny lub trochę kuleje, czyli spektakularnych efektów nie widać. W takich sytuacjach może pojawić się zwątpienie, ale wyleczone przypadki pokazują, że warto wytrwać.
Jakie są najtrudniejsze przypadki, które udało się Panu wyleczyć?
Zdefiniujmy najpierw słowo „najtrudniejsze”. Medycyna konwencjonalna określiłaby jako najtrudniejszy przypadek ochwaconego konia leczonego konwencjonalne przez długi czas, u którego doszło w końcu do przebicia się kości kopytowych, co uznano za wskazanie do eutanazji. Dla mnie taki przypadek, czyli ochwat o przyczynach wyłącznie mechanicznych, bez powikłać, był stosunkowo prosty. Niestety konwencjonalne leczenie i kucie tylko pogłębiało zmiany. Koń po rozczyszczeniu i zmianie kierunku działania sił w kopycie pięknie zareagował, rehabilitacja przebiegała szybko, sukces był spektakularny. Natomiast dla mnie te najtrudniejsze przypadki to konie jeszcze klinicznie zdrowe, sztywne, ale nie kulejące, mające nieprawidłową mechanikę kopyta, mogącą doprowadzić do trwałych uszkodzeń i trwałej kulawizny. W przypadku takich koni uzyskanie nawet niewielkiego rozszerzenia kopyta, ale takiego, które zmienia całkowicie jego mechanikę, jest wielkim sukcesem.
Ma Pan piętnastoletnie doświadczenie. Czy kopyta mogą Pana czymś jeszcze zaskoczyć?
Nieustannie zaskakuje mnie stopień deformacji, do jakiej można doprowadzić końskie kopyto, nie mając nawet świadomości jej obecności. I to, że konie na tych zdeformowanych kopytach żyją i pracują, zaciskając tylko zęby (dosłownie!). Takie kopyto przypomina bombę zegarową – często deformacje są już tak duże, że wystarcza jakikolwiek błahy czynnik dodatkowy: zmiana paszy, treningu, transport – i kopyto wybucha chorobą – ropniem, ochwatem, oderwaniem fragmentu ściany… Wielu chorobom można jednak zapobiec przez prawidłową opiekę.
Czy poleca Pan samodzielne struganie kopyt? Za i przeciw?
Tak, polecam. Samodzielne struganie wymaga pewnej dawki wiedzy, jednak – patrząc na działania uczestników seminariów – uważam, że koniom pod ich opieką żyje się lepiej. Samodzielne struganie to – oprócz podstawowej dawki wiedzy – także czas i sprzęt, jednak większość właścicieli koni może sobie pozwolić na zakup tarnika i noża do kopyt, a regularne struganie nie zabiera dużo czasu. Oczywiście samodzielne rozczyszczanie dotyczy kopyt zdrowych i uważam, że po krótkim przeszkoleniu każdy przeciętnie uzdolniony manualnie i sprawny fizycznie człowiek jest w stanie sam prawidłowo wystrugać kopyto. Natomiast do rehabilitacji kopyt zdeformowanych potrzebne jest większe doświadczenie i wiedza. Jednak nawet zdrowe kopyta warto raz na jakiś czas skonsultować ze specjalistą.
A czy podpowiada Pan telefonicznie lub przez maila, jak strugać kopyta?
Dzięki technologii i internetowi mogę „strugać” konie w Katarze, Emiratach, RPA, USA czy Kuwejcie, nie wychodząc z domu. Mailowo prowadzę jednak tylko konie osób, które albo uczestniczyły w seminarium strugania albo odbyły kilkudniowe prywatne szkolenie u mnie (jak choćby obywatelka Kataru, która przyjechała do mnie na tygodniowe szkolenie), czyli tych, które znają przynajmniej podstawy metody, widziały, jak wygląda prawidłowo wystrugane kopyto, rozumieją nomenklaturę, którą się posługuję. Praktyka wykazała, że osoby nie znające podstaw metody, przez ostrożność robią około 1/3 tego, co zalecam, w związku z czym nie osiągają zamierzonego efektu. Istnieje też ryzyko, że nieprawidłowo zinterpretują wskazówki i zrobią więcej złego niż dobrego. Nigdy jednak nie prowadzę mailowo ekstremalnych przypadków, wymagających dużej precyzji cięcia czy specjalnych technik, które nie były wcześniej omawiane podczas szkolenia.
Co radziłby Pan osobom, których konie cierpią na nawracające kulawizny?
Zachęcam, żeby szukały odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest. Ja dla swojego konia szukałem takiej odpowiedzi i znalazłem rozwiązanie – metodę dr Strasser, która pomogła nie tylko jemu, lecz także innym. W tej chwili ruszam z nową formułą seminarium – będzie to szkolenie KopytoLogiczne, podczas którego skupiam się nie na samym struganiu (bo nie każdy chce czy może strugać), ale na rozpoznawaniu nieprawidłowości w kopytach, na zrozumieniu tego, co się w kopytach dzieje, jak rozkładają się siły w kopycie, co może konia w kopycie uwierać. Czasem odpowiedź jest bardzo prosta, wystarczy jedno rozczyszczenie, żeby wyjąć koniowi kamyk z buta. Kopyto to mechanizm bardzo logiczny!
Jakie uprawnienia daje ukończenie prowadzonych przez Pana szkoleń?
W zasadzie żadnych. W Polsce jeszcze nie ma zawodu strugacza, więc nie są też dokładnie określone wymagania, jakie należy spełnić, by taki tytuł uzyskać. Trzydniowe szkolenie to za mało, by zdobyć zawód. Szkolenie nie jest zakończone egzaminem, uczestnicy otrzymują jedynie dyplom uczestnictwa. Celem szkolenia jest przekazanie podstawowej wiedzy z zakresu opieki nad końskimi kopytami, nabycie umiejętności strugania pozwalającego na prowadzenie i/lub utrzymanie zdrowych końskich kopyt oraz umiejętności rozpoznawania nieprawidłowości w kopytach. Nie jest absolutnie kursem dającym wiedzę o rehabilitacji kopyt chorych.
Czy spotyka się Pan z krytyką metody Strasser? Jak Pan sobie z nią radzi?
Tak, często. Zwłaszcza w Internecie zdarzają się, często anonimowe, opinie o jej rzekomej brutalności. Ponoć krew się leje, a konie cierpią… Nigdy celem nie jest zacięcie konia, za to zawsze celem jest poprawa mechaniki kopyta, a co za tym idzie również komfortu konia. Najczęściej pada jednak określenie „kontrowersyjna”, …czyli skuteczna, bo tego raczej nikt nie neguje, a jednak odmienna od innych metod i może nie przez wszystkich akceptowalna. Mając za sobą ponad piętnaście lat praktyki, ponad 300 wyleczonych ochwatowców, kilkadziesiąt przypadków innych chorób, setki koni z kopytami mniej lub bardziej problematycznymi i niezliczoną ilość koni ze zdrowymi kopytami, uważam, że metoda i jej skuteczność bronią się same. Metoda dr Strasser jest stosowana na całym świecie, odbywają się kolejne kursy na SHP (licencjonowanego rehabilitanta kopyt), powstają nowe centra rehabilitacji kopyt w Niemczech, Francji, Belgii, Austrii, Czechach, Rosji, USA, Nowej Zelandii. Osoby mające wątpliwości co do metody zapraszam na szkolenia, chętnie odpowiadam na wszelkie pytania i wyjaśniam zasady rozczyszczania w powiązaniu z anatomią.
Dlaczego nazwał Pan profil na Facebooku „Kopytologia”?
Wymyśliłem tę nazwę, ponieważ brakuje mi w języku ojczystym określenia dziedziny zajmującej się kopytami – ich budową, funkcją, mechaniką, patologią i rehabilitacją. I powiązaniem kopyt z całym koniem, nawet z ostatnim włosem jego ogona. Brakowało mi słowa na określenie dziedziny, która zajmowałaby się również wpływem żywienia, wpływem rodzaju podłoża, warunków utrzymania, zabiegów pielęgnacyjnych czy nawet problemów behawioralnych na stan kopyt i jakość ruchu u konia. Zwierzęta, a konie w szczególności, były moją pasją od dzieciństwa. Potrzeba zdobycia nowej wiedzy i nowego spojrzenia na końskie kopyta pojawiła się, gdy 13 lat temu mój koń zaczął mieć z nimi problemy. Nie jestem kowalem – nie znam się na obróbce metalu na gorąco, kowadle i kuźni. Interesuje mnie nie zimny metal a kopyto – żywa, elastyczna, ciągle pracująca i ciągle zmieniająca się struktura rogowa będąca podstawą zdrowia każdego konia. Końskie kopyto to fascynujący, skomplikowany i niezwykle precyzyjny narząd, efekt milionów lat ewolucji konia i jego przystosowania się do życia w ciągłym ruchu na różnorakich podłożach. To narząd, którego prawidłowe funkcjonowanie warunkowało przetrwanie nie tylko jednostki, lecz także całego gatunku poprzez umożliwienie wędrówki w poszukiwaniu pokarmu, ucieczki przed drapieżnikiem czy choćby najbezpieczniejszej formy snu – drzemki na stojąco. Poznanie budowy i funkcji kopyta, zaznajomienie się z przebiegającymi wewnątrz procesami i kierunkiem działania sił na poszczególne jego elementy daje możliwość zrozumienia i określenia nieprawidłowości w jego kształcie, a co za tym idzie – w jego funkcjonowaniu, oraz określenie mechanizmów i czynników prowadzących do schorzeń kopyt. Kolejnym etapem jest umiejętność takiej korekcji kopyt, by albo zapobiec powstawaniu niekorzystnych zmian, albo te zmiany zatrzymać lub odwrócić, by kopyto mogło się rehabilitować dzięki niezwykłej sile regeneracyjnej końskiego organizmu. Strona Kopytologia nie zawiera gotowych przepisów na leczenie schorzeń kopyt, bo takich przepisów nie ma. Każde kopyto jest inne, ma inny stopień deformacji, kilka schorzeń nakładających się na siebie lub wzajemnie z siebie wynikające. Do każdego kopyta, tak jak do każdego konia, trzeba podejść indywidualnie.
Dlaczego zdecydował się Pan na szkolenie i zdobycie tytułu zoofizjoterapeuty? Planuje Pan zmienić zawód?
Nie, traktuję zdobytą wiedzę jako uzupełnienie wiedzy o kopytach. Zmiany w kopytach mają wpływ na cały organizm konia – mogą prowadzić do napięć mięśniowych, zmian kompensacyjnych, zmian w szkielecie. I odwrotnie – problemy mięśniowe czy szkieletowe w całym ciele konia mają wpływ na kopyta, sposób ich pracy czy ścierania się. Stosowaniem zabiegów fizjoterapeutycznych czy masażami rozluźniającymi napięcia mięśniowe wspomagam rehabilitację kopyt. Patrzę na konia jako na całość, kompleksowo i chcę dalej tę wiedzę i ten sposób pojmowania końskiego organizmu rozwijać.
Dziękuję za rozmowę!
*
Dlaczego Strasser?
Metoda dr Hiltrud Strasser to metoda naturalnej pielęgnacji kopyt i utrzymania koni, oparta na wiedzy z anatomii, histologii, fizjologii oraz na badaniach weterynaryjnych i doświadczeniach wielu hodowców. Prawidłowe, możliwie zbliżone do naturalnych warunki życia koni oraz prawidłowe werkowanie kopyt bez stosowania podków to jej dwa główne filary. Jest to metoda odpowiednia zarówno do strugania zdrowych kopyt, zapobiegająca powszechnym schorzeniom częstym w chowie konwencjonalnym, jak i umożliwiająca fenomenalne efekty leczenia w przypadku chorób takich jak: ochwat, syndrom trzeszczkowy, rak rzekomy kopyta, kopyta zdeformowane i zacieśnione, pękanie rogu kopytowego, opadnięcie kości czy tworzenie flar. Jej główną zasadą jest „usunąć przyczyny”, co pozwala uruchomić w kopycie naturalne metody samoleczenia i wykorzystać potencjał organizmu konia do regeneracji. Daje pozytywne rezultaty nawet w przypadkach uznanych przez medycynę konwencjonalną za „nieuleczalne”, a jej skuteczność sięga 96%.
Metoda Strasser jest oparta na wiedzy z zakresu:
Histologii:
- Żywa tkanka wymaga regularnej cyrkulacji krwi.
- Żywa tkanka wymaga odpowiedniej temperatury do prawidłowego metabolizmu.
- Nerwy funkcjonują prawidłowo tylko w środowisku o aktywnym metabolizmie.
Anatomii:
- Kość kopytowa koniowatych musi być ułożona równolegle do podłoża.
- Staw kopytowy musi być ułożony dokładnie ponad środkiem podstawy kości kopytowej.
- Podczas spoczynku konia ścięgna zginaczy i prostowników aparatu ustaleniowego znajdują się w równowadze oszczędzającej energię.
- Ścięgna są skracane poprzez akcję mięśni potrzebą do ruchu naprzód. Ciągłe napięcie mięśni) podczas spoczynku prowadzi do ich przykurczu.
Fizjologii:
- Krew w kończynach jest przepompowywana do góry dzięki kopytom i stawom, co jest możliwe tylko podczas ruchu.
- Produkcja rogu kopytowego jest zależna od stopnia ukrwienia, a ukrwienie jest uzależnione od ilości ruchu.
- Produkcja odpowiedniej ilości rogu kopytowego jest niezbędna do utrzymania prawidłowego metabolizmu.
Hipologii:
- Ponad 70% naturalnych zachowań koni składa się z ruchu.
- U koni brak wyraźnego rytmu dobowego.
- Produkcja i zużycie rogu kopytowego są w naturalnej harmonii.
Fizyki i matematyki:
- Siły działające na ścięty, pochyły stożek prowadzą do rozszerzenia przy prawidłowym kształcie kopyt i do zwężenia przy niefizjologicznym kształcie kopyt.
- Akcja pompy jest możliwa tylko przy naprzemiennym spłaszczaniu i uwypuklaniu podeszwy. Jest to niemożliwe przy unieruchomieniu uwypuklenia podeszwy.
Tomasz Świątek – kim jest?
Jedyny w Polsce licencjonowany strugacz metody Strasser, czyli posiadający tytuł SHP (Strasser Hoofcare Professional) oraz instruktor metody Strasser, zoofizjoterepeuta. Uprawnienia SHP uzyskał w 2009 roku po odbyciu dwuletnich specjalistycznych szkoleń i zdaniu egzaminów. Ma pietnastoletnią praktykę w zakresie strugania kopyt. Wiedzę i umiejętności praktyczne nieustannie poszerza podczas corocznych kursów doszkalających i konferencji organizowanych przez dr Hiltrud Strasser. Prowadzi stajnię rehabilitacyjną dla koni ze schorzeniami kopyt uznanymi za nieuleczalne, specjalizuje się w rehabilitacji koni cierpiących na ochwat, syndrom trzeszczkowy, raka rzekomego kopyta. Prowadzi konsultacje na terenie całego kraju, dojeżdżając do klientów. Struga z powodzeniem również konie mające zdrowe kopyta. Jest tłumaczem i wydawcą książek dr
- Hiltrud Strasser: „Ochwat”
- Hiltrud Strasser: „Kucie – zło konieczne”.
Obecnie pracuje nad przekładem kolejnej książki dr Strasser dotyczącej syndromu trzeszczkowego. Ma ogromną wiedzę i z pasją przekazuje ją podczas szkoleń, na które uczestnicy zjeżdżają tłumnie z całej Polski. Prowadzi stronę internetową i funapage na Facebooku, gdzie zamieszcza wiele wartościowych informacji na temat kopyt i relacje z rehabilitacji trudnych przypadków.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, kliknij:
Przeczytaj część 1: reportaż ze szkolenia z werkowania kopyt
Artykuł został opublikowany w czasopiśmie „Świat Koni”:
- Ewa Rot-Buga, Kopyto bez tajemnic [wywiad z Tomaszem Świątkiem], „Świat Koni” 2017, nr 8, s. 66-72.
O Autorze

Ewa Rot-Buga – instruktor jazdy konnej, dziennikarka współpracująca ze „Światem Koni” (wcześniej także: „Koniem Polskim” i „Końskim Targiem”), redaktorka wydawnictw hipologicznych (redagowała m.in. dwie książki Mary Wanless, RWYM, wydane przez Świadome Jeździectwo). Odbyła pobyt szkoleniowy w Australii u trenera jeździectwa naturalnego Phila Rodeya. Pasjonatka ujeżdżenia klasycznego i pracy nad dosiadem metodą RWYM – od ponad sześciu lat systematycznie rozwija umiejętności pod okiem certyfikowanych coachów RWYM. Korzysta z metod pracy z ciałem, wykorzystanych przez Mary Wanless, twórczyni RWYM (m.in. jest to Technika Alexandra). Nieustannie poszukuje dróg samodoskonalenia i rozwoju umiejętności jeździeckich, jak również efektywnych sposobów przekazywania wiedzy na ich temat. Podróżniczka i reporterka, miłośniczka wypraw konnych i wielodniowych rajdów, odwiedzająca konno dalekie i nieznane zakątki świata. Dowiedz się więcej - LINK.






