Lekki kontakt - narzędzie komunikacji

Lekki kontakt - narzędzie komunikacji

 

Wywiad Karin Blignault

Rozmawiała: Ewa Rot-Buga

Jazda na kontakcie wzbudza wiele emocji. Dla przeciwników klasycznej szkoły jazda na kontakcie to „męczenie konia”, które prowadzi do „zaciągnięcia w pysku”. Zdarza się to bardzo często w ośrodkach rekreacyjnych, ale też podczas zaawansowanych konkursów ujeżdżeniowych. Podczas szkolenia Karin Blignault przekonywała jednak, że jazda na kontakcie – na lekkim kontakcie – to kwintesencja jeździectwa klasycznego, umożliwiająca subtelną i delikatną komunikację. Co na ten temat mówi znana na całym świecie trenerka, Karin Blignault?

 

E.R.-B.: Karin, dlaczego w Twoim systemie szkoleniowym tak ważne miejsce zajmuje kontakt?

 K.B.: Podstawą sztuki jeździeckiej jest prawidłowa komunikacja jeźdźca z koniem. Jest możliwa tylko wówczas, gdy jeździec sprawnie posługuje się swoim ciałem. Ciałem – a zatem także rękoma). Podczas swojej praktyki trenerskiej wielokrotnie spotykam się z jeźdźcami, którzy skarżą się, że koń ciągnie, wisi na wodzach, nie zatrzymuje się, jest twardy w pysku, pędzi, nie wchodzi na kontakt itd. Wszystkie te wynikają najczęściej z nieprawidłowego używania rąk. Najczęściej koń otrzymuje dwa sprzeczne sygnały – nogi mówią: jedź!, a ręce: stój!

E.R.-B.: Skąd bierze się ten problem?

K.B. Podstawowe narzędzie komunikacji umożliwiające skuteczną komunikację z koniem to nogi jeźdźca. Zazwyczaj jednak jeźdźcy nie potrafią skutecznie działań nogami i nadrabiają wszelkie braki dosiadu – rękoma. Ale im lepiej potrafimy używać nóg, tym mniej musimy używać rąk!

E.R.-B.: Wielu instruktorów zwraca jednak uwagę na sposób działania ręki…

K.B.: Tak, to prawda, ale wielu mówi najczęściej: „trzymaj ręce nieruchomo”, „przyciągnij łopatki do siebie” czy „przyłóż łokcie do boków”. Gdy jeździec próbuje to zrobić, usztywnia się i zaczyna, często nieświadomie, ciągnąć za wędzidło. Pysk konia jest bardzo wrażliwy. Nacisk wędzidła powoduje ból, a w najlepszym przypadku niewygodę. W pysku konia anatomicznie nie ma miejsca na wędzidło. Język wypełnia całą jamę, dotyka podniebienia miękkiego, leży na dnie jamy ustnej, nad brzegiem międzyzębodołowym (w przestrzeni między przednimi i tylnymi zębami) i wypełnia policzki. Wszystkie wędzidła naciskają na język oraz podniebienie. Przy stałym mocnym kontakcie nacisk wywierany na tę przestrzeń powoduje, że pysk konia robi się „twardy”. Konieczność jazdy na lekkim kontakcie nie podlega zatem dyskusji. Wędzidło powinno się poruszać, aby nie wywierało stałego nacisku w jednym miejscu. Żeby było to możliwe, ręce jeźdźca muszą się poruszać!

E.R.-B. Czy jest zatem, według Ciebie, lekki kontakt?

K.B.: Kontakt musi być elastyczny, ręce jeźdźca muszą podążać za koniem. Kontakt musi być ustępujący, nie przytrzymujący. Prowadząc konia na kontakcie, trzeba myśleć o pchaniu do przodu obydwoma rękoma, zwłaszcza po każdym sygnale wodzy. Prawidłowy kontakt powinien wynosić ok. 60 gram – to tyle, ile ważą wodze. Wiesz, co wykazały badania? Że zazwyczaj jeźdźcy utrzymują kontakt na każdej wodzy 1-5 do 2,5 kg! Nic dziwnego, że konie stają się twarde w pysku! Kontakt będzie lekki, gdy koń pilnuje swojej równowagi. Głowa i szyja konia są ciężkie. Nie chę, aby moim zadaniem było ich podtrzymywanie. Chcę, żeby koń sam je niósł we właściwej pozycji. Zaciśnięte dłonie na wodzach, aby koń nie wyszedł z pozycji, to żaden kontakt.

E.R.-B.: Oprócz zaciśniętych rąk, częsty obrazek to „piłowanie” konia w pysku…

K.B.: Tak, to jeden z poważniejszych błędów ręki. Ale to nie działa! Jedynie głowa konia przesuwa się wraz z rękoma to w prawo, to w lewo. Wielu jeźdźców próbuje w ten sposób zmusić konia, aby opuścił głowę. Jeśli jednak koń nie ustąpi od nacisku natychmiast, to dodatkowe manipulowanie rękoma nie przekona go, aby to zrobił. Wywoła natomiast opór i sprawi, że koń stanie się twardy w pysku.

E.R.-B. Podczas szkolenia wiele miejsca poświęciłaś pracy w zaokrągleniu i wyjeżdżaniu zakrętów w poprawnym zgięciu. Czy możesz wyjaśnić, jaki związek ma kontakt z równowagą konia w ruchu?

K.B.: Jeśli utrzymujemy dobry kontakt, koń porusza się w równowadze w zaokrągleniu (zgięty jest pierwszy krąg szyjny). Koń nie będzie w stanie utrzymać zaokraglonej pozycji i miękkiego kontaktu, jeśli jego równowaga będzie zagrożona. Widać to bardzo dobrze w zakrętach – zwykle wtedy unosi głowę, przeprostowuje się, traci poprawne zgięcie i zawisa na rękach jeźdźca. Jeździec musi go zachęcić działając wewnętrzną łydką i wibrując lekko wewnętrzną wodzą (nie ciągnąc!), aby sam utrzymał pozycję w zgięciu do wewnątrz. Zmienia się wówczas jego równowaga – obniża środek cieżkości. Wewnętrzna wodza nie może być napięta, luzuje się ona sama, gdy koń porusza się zgięty do wewnątrz. „Fałszywe zgięcie” pojawia się wtedy, gdy jeździec, ciągnąc za wewnętrzną wodzę, próbuje ustawić głowę konia do wewnątrz, efektem tego jest wypadający zad i utrata równowagi.

E.R.-B.: Co jest, według Ciebie, najważniejsze w ustanawianiu dobrego, lekkiego kontaktu?

K.B.: Najważniejsze jest wyczucie i timing. Da się go nauczyć, naprawdę! Jeździec musi wyczuć, kiedy koń napiera, a właściwie – kiedy ma zamiar naprzeć na rękę, podnieść głowę, wyciągnąć wodze itp. i zapobiec temu (w zależności od potrzeb np. wykonać półparadę, zawibrować wodzą, zacisnąć dłonie w pięści) i kiedy odpuszcza – wówczas samemu natychmiast odpuścić! Prawidłowe użycie ręki wynika z opanowania tej logicznej sekwencji: nacisk – poprawna reakcja konia (ustąpienie) – odpuszczenie. To nie jest mój system treningowy, pisali o nim najwybitniejsi jeźdźcy wszechczasów: Ksenofont, Pignatelli, Baucher,  L’Hotte, Oliviera, Podhaysky i inni. To podstawa w szkoleniu konia, system znany od wieków, a współcześnie chyba nie całkiem zrozumiany i nie zawsze wykorzystywany. Ręce muszą bezustannie rozmawiać z pyskiem konia, jeśli tak będzie, to pysk konia nigdy nie stanie się twardy!

  *

Chcesz dowiedzieć się więcej o jeździe na kontakcie?

Dołącz do szkolenia jeździeckiego Smart Rider - LINK 

 

*

O Karin Blignault

Urodziła się i mieszka w Kapsztadzie w RPA, przygodę z jeździectwem zaczęła w wieku 22 lat, trenowała pod okiem wielu znakomitych szkoleniowców (Mariette Withages, Wolfgang Niggli, Wolfgang Michealis, Kalman de Jurinac, Christoph Hess, Peter Holler, Rolf Beutler-Bathand), dzięki którym odnosiła sukcesy w wielu dyscyplinach jeździeckich: skokach, WKKW i ujeżdżeniu. Złamanie kolana przerwało cykl jej przygotowań do startu w igrzyskach olimpijskich w Atenach 2004r.

W Uniwersytecie Stellenbosch ukończyła terapię zajęciową z dyplomem z zakresu edukacji dzieci z problemami w nauce, a następnie w londyńskim Bobath Centre podjęła studia w zakresie terapii neurologicznej, po których zaczęła wykładać zagadnienia rozwoju percepcji wizualnej i teorii nauczania. Zdobyła dużą wiedzę na temat związków pomiędzy technikami komunikacji i ułatwianiem ruchu u dzieci niepełnosprawnych, a także kluczowymi koncepcjami w jeździectwie klasycznym. Badania, w których połączyła wiedzę z zakresu anatomii i neurologii oraz umiejętności jeździeckich i behawioryzmu koni, pozwoliły Karin Blignault zrozumieć, dlaczego metody szkoleniowe są nie/skuteczne.

Obecnie startuje w zawodach ujeżdżeniowych na poziomie międzynarodowym, uczy jazdy konnej i prowadzi szkolenia i seminaria jeździeckie na całym świecie. Jest autorką kilku książek:

Polska strona Karin Blignault - LINK

*

Artykuł został opublikowany: Lekki kontakt – narzędzie komunikacji [wywiad z Karin Blignault; przekład: E. Rot-Buga], „Koń Polski” 2012, nr 12, s. 20-22.

 

O Autorce wywiadu

Ewa Rot-Buga – instruktor jazdy konnej, dziennikarka współpracująca ze „Światem Koni” (wcześniej także: „Koniem Polskim” i „Końskim Targiem”), redaktorka wydawnictw hipologicznych (redagowała m.in. dwie książki Mary Wanless, RWYM, wydane przez Świadome Jeździectwo). Odbyła pobyt szkoleniowy w Australii u trenera jeździectwa naturalnego Phila Rodeya. Pasjonatka ujeżdżenia klasycznego i pracy nad dosiadem metodą RWYM – od ponad sześciu lat systematycznie rozwija umiejętności pod okiem certyfikowanych coachów RWYM. Korzysta z metod pracy z ciałem, wykorzystanych przez Mary Wanless, twórczyni RWYM (m.in. jest to Technika Alexandra). Nieustannie poszukuje dróg samodoskonalenia i rozwoju umiejętności jeździeckich, jak również efektywnych sposobów przekazywania wiedzy na ich temat. Podróżniczka i reporterka, miłośniczka wypraw konnych i wielodniowych rajdów, odwiedzająca konno dalekie i nieznane zakątki świata. Dowiedz się więcej - LINK.

Pliki Cookies

 Nasza strona internetowa wykorzystuje pliki cookies, aby dostosować treści do Państwa preferencji oraz optymalizować działanie serwisu. Klikając "Akceptuję Cookies", wyrażają Państwo zgodę na użycie wszystkich rodzajów plików cookies.